Dzieci głosu nie mają [całość]

Dzieci są naszą przyszłością, naszym szczęściem, przyszłością narodu … i takie tam. Takie tam piękne słówka, które w cieniu potrzeb dorosłych stają się nic nie wartymi farmazonami. Co chwila można się natknąć na rozmowy na temat dzieci, gdzie nikt tak naprawdę nie bierze ich pod uwagę.

Chciałem pokazać trzy duże tematy, które są sprawdzianem tytułowej hipotezy - „dzieci głosu nie mają”. Domy dziecka, żłobki i jeden z wątków dyskusji o aborcji. Mimo dużej wagi - są tylko przykłady. Każdy czytelnik jak się uważnie rozejrzy, zauważy więcej dzieci, które nie mają prawa głosu, a nikt nie staje w ich obronie. Bo czyimś zdaniem nie są tego warte.

Domy dziecka, „poprawczaki”

Ostatnia sytuacja Domu Niewidomego Dziecka jest kolejną ilustracją tego problemu w Polsce. W skrócie – jest problem z regulacją prawną budynku, gdzie mieszkają dzieci. Budynek trzeba co najmniej tymczasowo opuścić ale żadna propozycja nie przewiduje, że dzieci będą nadal razem, choć stanowią dla siebie rodzinę. Niby wszystko zgodnie z prawem, ale na pewno bez brania dzieci pod uwagę....choć oczywiście chodzi o dzieci

Jak ktoś jest zainteresowany sprawą, może doczytać TUTAJ. Niemniej nie chodzi o to, żeby się teraz zatrzymać nad sprawą tego konkretnego domu. Dzieci niesłyszanych jest znacznie więcej.

Świetnie, że domy dziecka zostają powoli coraz mocniej zastępowane przez rodzinne domy dziecka. Coraz mocniej też funkcjonują w Polsce rodziny zastępcze i jest to dobra wiadomość. Problemy tych dzieci nadal są duże i jest tam nad czym pracować, ale są już dorośli, którzy tworząc z nimi rodzinę zaczynają mówić w ich imieniu i dlatego temat rodzin zastępczych jest podnoszony coraz częściej.

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku
Znacznie trudniej jest dzieciom w instytucjach, gdzie opiekunowie są państwowymi pracownikami. Często (choć nie zawsze!) z różnych powodów nie nadającymi się do pracy z dziećmi ale nie ma kto o tym głośno powiedzieć. Domy poprawcze to w większości patologia goniąca patologię i zamiast wychodzenia z problemów, dzieci zapadają w nie coraz głębiej. Ten temat nie został podniesiony przy okazji społecznego osądzania siostry dyrektorki jednego z tych domów, siostra siedzi w więzieniu, więc sprawę uznano za rozwiązaną. Czasem z hukiem pęknie jakiś skandal, przemoc czy gwałt … czy naprawdę ktoś uważa to za ważne, skoro zmian tak naprawdę brak? W końcu te dzieci i tak nie głosują, nie dadzą pieniędzy itp.. Zmian brak, bo tak naprawdę w imieniu tych dzieci nie ma kto przemawiać.

Żłobki

Dla mnie temat absolutnie porażający. Niebywałe, że można na ten temat gadać tak dużo, nawet na poziomie najważniejszych polityków i nie zająknąć się nawet słowem na temat potrzeb osób, które w tych żłobkach mają siedzieć.

„Chcemy więcej miejsc w żłobkach” - „Zbudujemy więcej żłobków”. Trwa słodka rozmowa między rodzicami i politykami. Wszyscy się zgadzają, a żłobkowy biznes kwitnie w Polsce.

Nie widziałem na oczy ani jednej ekspertyzy, ani jednego badania, ani jednego zdania, w którym ktokolwiek w tym dialogu powiedziałby czego chcą dzieci. Oczywiście, że nie słyszałem, bo zaburzyłoby ono ten słodki dialog prostym zdaniem „Nie chcę być w żłobku, jestem za mały/mała”. Zgoda między politykami i rodzinami doczekałaby się zgrzytu. Zgrzytu wymagającego znacznie trudniejszych rozwiązań, jeśli rodzice chcą wrócić do pracy, a państwo pozbyć się długich urlopów wychowawczych. Jeszcze na poziomie prywatnego żłobka jeszcze ktoś czasem strzeli kłamstwem, że dziecko się lepiej rozwija w żłobku, ale jest to bzdurą człowieka, który chce na tym zarobić.

Żłobek jest potrzebą rodzica i państwa. Nie musi dla dziecka tragedią, choć zdarza się, że zostawia on na dzieciach niechciane przez rodziców ślady. Nie chodzi tu o skrajnie złe żłobki tylko zwykłe ryzyko związane z posyłaniem tak małych dzieci do instytucji opiekuńczej. Niemniej czasem nie ma wyboru, żłobek jest mniejszym złem czy wyjściem z trudnej sytuacji. W porządku, rozumiem i nie chodzi mi o to, żeby przejechać walcem po wszystkich żłobkach.

Chodzi mi o uczciwość jasnego i uczciwego powiedzenia czego chcą dzieci. Chodzi mi o to, że w tak często pojawiającym się temacie dzieci głosu nie mają. Zwłaszcza, że państwo uważa, że jeden opiekun na ośmioro dzieci wystarcza. Niech ktoś spróbuje we dwie osoby zająć się szesnastką dzieci poniżej trzeciego roku i zapewnić im dobry rozwój, z nawiązaniem dobrej więzi z osobą zapewniającą bezpieczeństwo...

Aborcja

Trzecim tematem, zdecydowanie najtrudniejszym, jest aborcja. Najtrudniejszym, bo jest to temat oparty na bardzo delikatnych i trudnych problemach. Nie chcę nad nim się pochylać w całości, bo zasługuje on na więcej niż fragment artykułu, ale nad jednym aspektem społecznej dyskusji na ten temat.

Czasami pojawia się w niej argument „jesteś facetem, więc nie masz prawa nic mówić na ten temat”. Rzecz w tym, że jeśli ktoś uważa, że życie zaczyna się od poczęcia, wówczas pojawia się pytanie – „a kto ma zabrać głos w imieniu dziecka”?

Aborcja jest tym tematem, w którym według wielu dwa życia splatają się ze sobą bardzo mocno. Nie ma wątpliwości, że nie wolno w nim lekceważyć życia kobiety i nie postuluję o to pytając „czy dzieci mają głos?”. Niemniej szczególnie dzieci nienarodzone jeśli są ludźmi, to muszą mieć swojego reprezentanta, jeśli mają być usłyszane. W takim przyjęciu sprawy dziecku naprawdę byłoby obojętne jakiej jest płci osoba chcąca je uratować.

Chlubne wyjątki

Cieszę się, że pojawia się coraz więcej osób i fundacji mówiących o potrzebach dzieci. Często te fundacje borykają się z problemami finansowymi, bo zwłaszcza dzieci niczyje pozostają poza interesami innych ludzi. Niemniej cieszy praca Rzecznika Praw Dziecka, Fundacji Dzieci Niczyje czy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Cieszy każdy człowiek, który stara się zabiegać w imieniu dzieci. Który je słucha i głośno mówi o ich potrzebach.

Mimo tych chlubnych przypadków, których też każdy zna pewnie sporo, czuję niedosyt i to duży. Bardzo brakuje mi wpuszczenia głosu dzieci do najważniejszych dyskusji w naszym kraju. Zwłaszcza tych, które dotyczą ich samych.

Możesz w tym pomóc ty. W swoim domu, w szkołach i każdym innym miejscu, w którym widzisz, że dzieci głosu nie mają.

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku


P.S. Z powodu problemów technicznych (słabe łącze internetowe urwało część przy zapisywaniu) poprzednio pojawiły się 2/3 tego artykułu. Bardzo przepraszam za niedopatrzenie.
Trwa ładowanie komentarzy...