Wykształcenie śmiesznie wyższe

Poruszyła mnie dzisiejsza wypowiedź prezesa PZU, Andrzeja Klesyka, bo dotknął problemu żywo dotykającego psychologię w Polsce. Choć nie tylko moja profesja ma problemy z tym, jak się kształci nowych adeptów.

Do psychologii odniosę się w osobnym wpisie, natomiast tutaj chciałbym wyrazić ubolewanie (czyt. „wielkie wkurzenie”) nad tym, jak zdewaluowało się wykształcenie wyższe. Winą wcale bym nie obarczał największych państwowych uczelni, ale złomowisko prywatnych szkół opartych na patologicznych zasadach. Wykształcenie nie oznacza już wyżej wykształconego człowieka. Bardzo często oznacza tylko bogatszego.



Bronię państwowych uczelni, ale tylko trybów dziennych. Na wieczorowych upadlanie wykształcenia wyższego trwa w najlepsze. Czym się różni absolwent studiów dziennych państwowych uczelni od absolwenta studiów wieczorowych lub wychodzącego z uczelni niepublicznych?

Selekcja – z jakiego materiału lepiej wyrzeźbić magistra?

Żeby dostać się na dzienną psychologię na Uniwersytecie Warszawskim trzeba pokonać 13 innych chętnych. Na sześciu wydziałach UW było jeszcze trudniej. Pozostając w ogródku psychologicznym. Żeby studiować ją na SWPS, trzeba pokonać rywala w postaci 7,5-8,5 tysiąca złotych rocznie. W razie, gdyby pojawił się także rywal żyjący, z pomocą przyjdzie hasło rzecznika prasowego uczelni, p. Natalii Osicy: „jesteśmy gotowi dostosować ofertę do liczby kandydatów zainteresowanych studiami”*.

Program – jakimi narzędziami lepiej wyrzeźbić magistra?

Program trzeba dostosować do studentów. Skoro progiem dostania się na większość prywatnych uczelni jest zdanie matury na minimum – to wiadomo, że i program do tego poziomu powinien być dostosowany do tego … minimum. Grupa jest tak dobra, jak jej najsłabsze ogniwo i wykładowcy muszą swój program, język i tempo do tego ogniwa dostosować.

Produkt końcowy – co robić z wadliwymi rzeźbami?

Co jest celem firmy prywatnej? Przeważnie zysk finansowy. Co daje zysk uczelniom prywatnym – studenci. Dlatego motywacją takiej uczelni jest ciągnięcie studenta jak najdalej. Ciągnięcie studenta na siłę to równocześnie droga do wypuszczenia złego magistra. Jeśli uczelnia prywatna wyrzuci nieuka w trakcie studiów, to siłą rzeczy zadziała wbrew własnemu interesowi.

Czy tak zrobi? To już jest kwestia uczciwości uczelni. Ale sytuacja, w której zysk finansowy daje wyprodukowanie „słabego produktu” jest patologiczna. Dlatego na studiach płatnych nie należy oczekiwać trudnych egzaminów, pogromów semestralnych i innych metod motywacji studenta do nauki.

Nie wylewając dziecka z kąpielą


Trzeba dodać, że najlepsze uczelnie niepubliczne dają dobre zaplecze badawcze, kadrę i możliwości praktyk. W ten sposób otwierają przestrzeń do rozwoju i jeśli komuś zależy, to będzie dobrym magistrem także po prywatnej uczelni. Może nawet w niektórych aspektach lepszym niż po państwowej? Ból polega na tym, że jak mu nie będzie zależało, to dostanie taki sam papier z napisem „mgr”.

Wykształcenie pseudo-wyższe


Co to znaczy wykształcenie wyższe? Czy to elita? Czy to ludzie wyjątkowo zdolni i pracowici? Dobrze wyselekcjonowani? W ten sposób to kiedyś było rozumiane. Wykształcenie „kupowało się” swoim umysłem i pracą. Teraz kupuje się je tak jak w sklepie, dlatego już w nie nie wierzę.

* Cytat z perspektywy.pl
Trwa ładowanie komentarzy...