Dzieci lgną do mężczyzn

Dzieciom brakuje mężczyzn i jest to bardzo istotny problem społeczny. Warto o nim rozmawiać, ale nie w sposób, jaki dzieje się to w tym momencie. Spróbujmy więc na spokojnie się przyjrzeć na czym polega problem.

Ostatnio kapłani na różne sposoby próbują o tym mówić, niestety nie jest to do końca jasne, a do tego połączone z „lapsusami językowymi” nie wywołuje efektu refleksji, ale budzi nienawiść i złość. W tej sytuacji trudno o rzeczową rozmowę. Weźmy więc teraz dwa wdechy i spróbujmy spojrzeć na rzeczywisty problem, bez nienawiści wobec księży, ale z szacunkiem i troską wobec dzieci.

Dzieci lgną do mężczyzn. Dzieci potrzebują ich w swoim życiu i bardzo mocno na nich reagują. Odczuwam to za każdym razem, kiedy wchodzę do przedszkola. Do polubienia mnie wystarczy tylko to, że jestem mężczyzną. Są ciekawe, podchodzą, szukają kontaktu, obserwują. Nie muszę im niczego specjalnego proponować. To co robię ani trochę nie jest bardziej atrakcyjne od tego co robią wychowawczynie, bo moja rola polega w przedszkolu na obserwacji i krótkich zabawach. Od zabawy i budowania silnych relacji z dziećmi są one. A jednak dzieci wolą faceta.

Gdzie ci mężczyźni?
Przyczyna jest bardzo prosta. Spójrzmy na drogę „stereotypowego dziecka”. Rodzi się i nawiązuje silną więź z matką, która jest z nim od poczęcia. Potem często karmi je piersią – gwarantuje więc bezpieczeństwo i często mamie też przypada opieka nad dzieckiem w pierwszych miesiącach życia. W wielu sytuacjach dziecko ma ten komfort, że pod opieką kochającego rodzica – matki – jest przez 3 lata. Dziecko cały czas jest z kobietą, a relacja z ojcem ogranicza się do czasu od „po pracy” do pójścia spać. Przy dobrym wietrze to 2-3 godziny dziennie.

Jeśli dziecko idzie do żłobka, także tam opiekę nad nim będzie pełniła kobieta. Czasem jest to nie żłobek, nie mama, ale niania lub babcia – czyli też kobieta. Potem w wieku trzech lat większość dzieci idzie do przedszkola, gdzie ponownie wiodące role pełnią kobiety. Tak samo jest w wychowaniu wczesnoszkolnym, wychowawczyniami klas 0-3 są kobiety.

W wieku około 3 lat w dziecku budzi się płeć, ciekawość różnic. Ono chciałoby wiedzieć kim jest mężczyzna i kim jest kobieta. Przykład płci pięknej ma nagminnie na każdym kroku – nie musi więc specjalnie się o to starać. Ale zupełnie inaczej sytuacja się ma w przypadku mężczyzn. Ich po prostu nie ma, prócz tego ojca we wspomnianym krótkim wycinku. Czasem jak dziecko ma szczęście, to jest jeszcze brat lub dziadek.

To właśnie z tego braku wynika, że dziecko jest tak bardzo ciekawe mężczyzn, tak mocno chce ich poznać, dotknąć, zobaczyć jak działają, jak się zachowują, jak reagują. Po prostu chcą się uczyć jak działa druga połowa świata, z którą kontaktu jest tak niewiele na co dzień. To dlatego potrafią tak niesamowicie intensywnie wchodzić w kontakt z mężczyzną tylko dlatego, że on jest.

Tęsknota za męską miłością
Arcybiskup Józef Michalik wskazywał na kryzys rodziny jako jedną z przyczyn pedofilii. Kiedy rodzice dziecka się rozstają, zwykle pozostaje ono pod opieką matki. Bardzo często nie potrafi ono zrozumieć, że przyczyna leży zupełnie poza nim. Jest za małe, żeby wczuć się w sytuację miłości rodziców, relacji, rozstania. Bierze bardzo dużo do siebie, bo jest egocentryczne – jak każde dziecko.

Dziecko odbiera rozwód rodziców jako odrzucenie, jako brak miłości ojca. Stara się zabiegać o nią jak tylko się da. Prezentami, dobrym zachowaniem, spełnianiem oczekiwań. A jednak się nie udaje – ojca w domu jak nie było, tak nie ma. Pół biedy, jak jeszcze się stara utrzymać z dzieckiem dobry kontakt. Gorzej, jeśli po prostu ma dziecko w nosie – wówczas to, że dziecko czuje się odrzucone jest całkowicie uzasadnione.

Pozostaje wówczas w dziecku wielkie niezaspokojone pragnienie miłości ojca. Skoro nie może go zrealizować właśnie on, wówczas dziecko, a czasem potem nawet i dorosły, nadal szuka na różne sposoby zaspokojenia tego pragnienia. Robi to na bardzo różne i trudne sposoby, w relacji z osobami, które w jakiś sposób ojca przypominają. Mogą być wujkami, nauczycielami, trenerami.

W tym wszystkim brakuje dziecku umiejętności, mądrości, rozsądku i dziecko nie rozpozna tego, co się dzieje wokół niego. Tak bardzo pragnie tej miłości, że zgodzi się na dotyk, do którego drugi człowiek nie ma prawa w żadnej sytuacji. To wtedy właśnie ten brak miłości w domu pcha dziecko tam, gdzie go być nie powinno.

Żeby dziecko powiedziało „NIE”.
Bezsprzecznie i bardzo mocno trzeba powiedzieć, że ZAWSZE odpowiedzialność za krzywdę dziecka w przypadku pedofilii w pełni ponosi dorosły. ZAWSZE.

Mimo to każdy rodzic pragnie, żeby jego dziecko potrafiło się przed tą krzywdą uchronić. Bo co z tego, że winę ponosi dorosły, skoro dziecko jest skrzywdzone? Odpowiedzialność czy poniesienie kary nie naprawi krzywdy, jaką ponosi dziecko. Dlatego prócz określenia odpowiedzialności pragniemy, żeby dziecko potrafiło się samo obronić przed człowiekiem, który chce je wykorzystać. To dlatego nie należy się zatrzymywać jedynie na tym jednoznacznym określeniu winy. To dlatego warto zwrócić uwagę na te momenty, kiedy „nie” dziecka nie wybrzmiewa głośno i mocno. Chcemy, żeby dziecko jasno i mocno sprzeciwiło się w sytuacji zagrożenia i żeby potrafiło mocno poprosić o pomoc, kiedy tego potrzebuje.

Jak uchronić dziecko
Pokazałem dwa istotne momenty, w którym u dziecka włącza owo pragnienie bycia blisko mężczyzn. Nie są to jedyne sytuacje, ale wydarzają się one stosunkowo częściej od innych. Istotny może też się okazać dość skomplikowany problem akceptacji własnego ciała u dziewcząt – o nim osobny i obszerny artykuł na ten temat można znaleźć TUTAJ.

Wracając do dwóch opisanych mechanizmów. Dziecko potrzebuje poznawać obie płcie i nie ma w tym nic złego. Ani w ciekawości, ani w chęci kontaktu. Ważne jest, żeby rodzice zadbali o to, żeby te relacje były dobre. Najlepiej z własnym ojcem, którego intencje zwykle są najlepsze. Jeśli nie ma takiej możliwości, to dobrze jest zadbać o otoczenie własnego dziecka, żeby miało kontakt z dobrymi mężczyznami. Jeśli nie jest to rodzina, to mogą to być różne rodzaje zajęć dla dzieci. Choćby sporty, w których prowadzącym często jest mężczyzna. Niech on w swoim zachowaniu zaspokoi ciekawość dziecka co do tego, kim w ogóle mężczyzna jest.

Znacznie trudniej jest w rodzinach, które są niekompletne i dziecko wychowuje się bez ojca. Znaleźć akceptację dorosłego mężczyzny, pełną miłości – jest trudno. Nawet jeśli matka nawiąże nową relację, nie zawsze udaje się ojczymowi nawiązać relację z dzieckiem.

Kto więc ma zastąpić relację z ojcem? Oczywiście dobrze jest pokazywać dziecku wzorce, w których ono zobaczy mężczyznę w prawdziwym życiu – choćby związanym ze słabościami. Jak mężczyzna się złości, co robi jak się smuci albo boi? Jaki jest w relacji miłości? Jak zachowuje się wobec kochanej kobiety, wobec kochanych dzieci? Tutaj można próbować to pokazać dziecku w relacjach przyjaciół, rodziny, znajomych.

Tylko co z tą akceptacją? Co z tym odrzuceniem? To rana, którą trudno zakleić w stu procentach, trzeba z nią mądrze żyć. Skoro dziecko tak bardzo potrzebuje akceptacji mężczyzny – to ranę tę choć w małym stopniu, ale podleczy każdy mężczyzna, który wejdzie z naszym dzieckiem w dobry kontakt. Będzie się z nim kumplował, lubił, bawił – to mały kawałek, który może pomóc dziecku zaakceptować ten brak.

Czy to będzie wujek, czy brat czy wychowawca. Każde jego „jesteś fajny” i „lubię cię” w stronę dziecka czującego odrzucenie od ojca jest maleńkim krokiem, żeby było lżej. Nie, to nie jest całkowity lek na ranę odrzucenia, ale na pewno dobry krok w stronę uchronienia dziecka od szukania akceptacji tam, gdzie jest ona w bardzo złej formie.

Można się wkurzać na koszmarne wypowiedzi różnych ludzi, które powodują, że czujemy, jakby ktoś zwalał winę na dzieci. Nie, dzieci nigdy nie ponoszą winy. Ale jeśli pomyślimy o tym szerzej, jesteśmy w stanie dziecku pomóc samemu się uchronić przed krzywdą czy winą innego człowieka.

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku
Trwa ładowanie komentarzy...